Od Eiko do Cloude'a #1
Czas: Połowa wakacji
Pora dnia: Ranek
Miejsce: Dom Eiko
"Eiko !"
- Widocznie nocne czytanie przestaje już działać. Chyba trzeba powrócić do kawy. Na początek, tak z trzy kubki dziennie powinny wystarczyć. - powiedziała na głos, trzymając w dłoni gąbkę.
Po szybkim obmyśleniu planu na pokonanie snu Eiko umyła się pośpiesznie. Aby nie upaść przy wychodzeniu z wanny, co nie jednokrotnie miało miejsce, wytarła ręcznikiem dłonie. Po wyjściu usiadła na krawędzi wanny, wytarła się dokładnie, aby na jej ciele nie pozostała ani jedna kropla wody. W międzyczasie zerknęła na swoje odbicie w lustrze, które było zawieszone nad umywalką. Popatrzyła się na swoją nogę, bo to właśnie ona skradła największą uwagę dziewczyny. W pewnym sensie okaleczona noga była rzeczą, która wyróżniała dziewczynę. Koniec końców, nie wszyscy przeszli w swoim życiu amputację. Aby nie zaprzątać sobie tym głowy, dziewczyna wróciła do rzeczywistości. Ubrała się w ekspresowym tempie, aby następnie móc ułożyć swoje włosy. Jednak jak zwykle nie chciały współpracować, każdy kosmyk uciekał w inną stronę świata. Gdy po paru minutach udało jej się ogarnąć cały ten bałagan, nałożyła delikatny makijaż.
- zakupy na obiad
- sprzątanie
- oddanie książek do biblioteki, wypożyczenie nowych
- wieczorny spacer
Miejsce: Centrum miasta
Starając się dotrzeć do miejsca docelowego, wymijała, a przynajmniej starała się wyminąć przechodniów. Niektórzy z nich nie zwrócili na nią uwagi, inni natomiast popatrzyli krzywym wzrokiem, a ostatni złośliwie zachodzili drogę.
" Chce tylko załatwić swoje sprawy, to naprawdę tak wiele ? "
Wzdychnęła, gdy grupa młodszych od niej chłopaków nie pozwalali się wyprzedzić. Tak jak ci złośliwi kierowcy, którzy nie dali się wyprzedzić na drodze, tak samo oni zachodzili jej drogę. Nie minęło parę sekund, aż dziewczyna minęła grupę, przejeżdżając jednemu z nich po stopie, co nie było w jej zamiarach. Nie chcąc słuchać wyzwisk, które leciały w jej stronę, przyśpieszyła, jak tylko mogła. Zatrzymała się dopiero na przejściu dla pieszych. Podczas czekania na zielone światło, Eiko wróciła myślami do sytuacji, która wydarzyła się chwilę temu. Od czasu wypadku minęła już trochę czasu, jednak w dalszym ciągu nie rozumiała jednej rzeczy. Dlaczego ludzie byli dla niej złośliwi ? Na pewno nie raz widzieli osobę na wózku, więc czym im zawiniła ? Tym, że jak człowiek chce udać się do biblioteki ? Zrobić zakupy ?
" Czym wam zawiniłam ? To nie moja wina, że jeżdżę na wózku. Nikt nie chciałby być na moim miejscu, może chcecie się zamienić ? Zobaczyć jak to jest ? "
Przez nagminne rozmyślanie szarowłosa nie zauważyła zielonego światła. Podniosła głowę, gdy sygnalizacja ponownie zmieniła kolor na czerwień. Przeklęła pod nosem, czekając ponownie na zielone światło.
Tak samo jak w bibliotece jeździła pomiędzy regałami, szukając czegoś na obiad. Spoglądała co jakiś czas na swoją listę zakupów, aby przez przypadek niczego nie pominąć. W torbie na swoich kolanach trzymała już niektóre produkty na obiad. Na sam koniec udała się do dosyć krótkiej alejki z przyprawami. Z racji, że dziewczyna lubiła jeść ostre dania, przyprawy były dla niej kluczowym elementem w przygotowaniu obiadu. Przejechała alejkę wzdłuż jakieś dwa, trzy razy. Mimo to nie mogła znaleźć tego, czego szukała. A powód był prosty. Nie popatrzyła w górę, na najwyższą półkę, gdzie znajdowały się jej ukochane zioła i dodatki. Rozejrzała się w obydwie strony, jednak nie dostrzegła nikogo, kto mógłby jej pomóc. Wypuściła powietrze z płuc, odłożyła torbę na ziemie, złapała się kolejny raz za podłokietniki, aby wstać. Po chwili stała już na jednej nodze, jednocześnie trzymając się półek. Wyciągnęła w górę dłoń, chcąc sięgnąć po saszetki z dodatkami, jednak próba okazała się daremna. Nagle, z boku przyszedł wysoki blond chłopak i niczym wybawiciel z opresji sięgnął bezproblemowo po saszetkę z przyprawami z górnej półki, na koniec podając ją dla dziewczyny z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Witam, znowu się spotykamy. -rzekł, podając jej saszetkę. - Proszę bardzo.
Gdy dziewczyna w dalszym ciągu próbowała sięgnąć po przyprawy, zobaczyła dłoń, która sięgnęła po saszetki z ziołami. Usiadła z powrotem na wózku, ze zdziwioną miną popatrzyła się na chłopaka. Gdy ten podał jej przyprawy, dziewczyna podrapała się zdezorientowana po tyle głowy. Nie za bardzo wiedziała, co miała powiedzieć w tej sytuacji.
- Dziękuję... - odpowiedziała cicho.
- Nie ma najmniejszego problemu. - blondyn uśmiechnął się szerzej, spoglądając na dziewczynę. - Mogę spytać jak masz na imię? Skoro wpadamy na siebie już drugi raz, może wart się poznać? Ja jestem Claude. Miło mi. - mężczyzna położył jedną dłoń na swoim sercu, a potem wyciągnął ją do srebrnowłosej na przywitanie.
Eiko szybko włożyła produkty do swojej torby. Gdy już chciała odjechać, zatrzymała się na pytanie chłopaka. Obróciła wózek tak, aby móc na niego popatrzeć. Na jego pytanie oraz gest, przełknęła głośno ślinę. Po chwili ciszy wyciągnęła w jego kierunku trzęsącą się dłoń.
- E-eiko... - szepnęła.
- Miło poznać. - mężczyzna uśmiechnął się ponownie i złapał jej dłoń dosyć silnym, lecz uważnym uściskiem, by jej nie zgnieść, a następnie zabrał rękę, chowając ją do kieszeni swoich spodni.
Między nimi zapadła dosyć niezręczna, dłużąca się wręcz w nieskończoność cisza. Chłopak odwrócił wtedy wzrok i podrapał się po karku, nieco zmieszany. Powinien coś powiedzieć, czy po prostu pójść? Ale jak zaproponuje jej pomoc, czy to nie będzie zbyt nachalne? W końcu większość niepełnosprawnych ludzi nie lubi, jak inni się nad nimi ''litują''.
- Um... - chłopak przerwał po chwili niezręczną ciszę, delikatnie się rumieniąc na policzkach. - Miałabyś coś przeciwko gdybym się do ciebie dołączył? Czy wolisz być sama? Uh, jak tak to jest totalnie ok, rozumiem kompletnie, nie chcę naciskać... Czy coś. - dodał, jąkając się z nerwów, lecz starając się zachować bezpieczny dystans, by na nią nie ''najeżdżać'' za bardzo.
Kiedy między nimi zapadła cisza, dziewczyna przycisnęła do swojej klatki torbę z zakupami. Nie wiedziała, czyiala jeszcze raz podziękować i po prostu odjechać, czy czekać, aż sam coś powie. Zestresowana zaistniałą sytuacją bawiła się swoimi palcami, aby zająć trzęsące się dłonie.
Popatrzyła się na niego, gdy ten wydusił z sobie parę słów. Eiko jedynie podrapała się po policzku, nie wiedząc co ma mu odpowiedzieć. Jedyne co chciała zrobić, to wrócić szybko do domu.
- Jak chcesz... Rób, rób jak uważasz - wydukała cichym i drżącym jednocześnie głosem.
- Na pewno nie będziesz mieć nic przeciwko? - zapytał, unosząc jedną brew do góry z delikatnym uśmiechem i rumieńcami na nosku. - Um, w bibliotece pomyślałem, że... Jesteś bardzo ładna i um... Bałem się do ciebie zagadać po tamtej sytuacji, a teraz zobaczyłem ciebie tutaj i... Aaah... O mój Boże, właśnie zrobiłem tą sytuację jeszcze bardziej niezręczną niż była wcześniej. - zaśmiał się nerwowo, odwracając na bok wzrok i drapiąc się po karku.
Gdyby jakaś dziewczyna usłyszała takie słowa, pewnie jej policzki byłyby całe w rumieńcach. Jednak w przypadku szarowłosej było trochę inaczej. Gdy w dalszym ciągu patrzyła się na Claude'a, przez ułamek sekundy widziała całkowicie inną twarz. To były te same brązowe włosy i taki sam wyraz twarzy, jaki widziała przed wypadkiem.
- N-nie mów tak, proszę - powiedziała chwilę po jego miłych słowach.
- Huh? - chłopak spojrzał ponownie na nią, nieco zaskoczony i zmieszany jej reakcją. - Powiedziałem coś nie tak? Ou... Przepraszam, nie chciałem, byś czuła się niekomfortowo, wybacz. Mój błąd - powiedział, śmiejąc się na koniec.
- Nie przepraszaj, to nie jest konieczne. Po prostu nie mów mi żadnych komplementów... Proszę - dodała na koniec. - Nie chce ci sprawiać problemów. Pojadę już - powiedziała dosyć szybko, obróciła się, a następnie zaczęła jechać przed siebie, aby dojechać do kas.
- No coś ty. Przecież nie sprawiasz mi problemów i dobrze, nie będę mówić. Nie chcę abyś czuła się przeze mnie źle. - powiedział, w ramach przeprosin ukłonił się przed dziewczyną. - Mam pomysł ! Jeśli chcesz i nie będzie to dla ciebie problem, mogę Ci pomóc z resztą zakupów. - pochwalił się swoim pomysłem. Teraz zostało tylko czekać na odpowiedź dziewczyny.
Zanim odpowiedziała mu na jego pytanie, porównała listę zakupów z produktami w swojej torbie. Wszystko co było w notatce na telefonie, było już spakowane. Popatrzyła się na niego z tą samą lekko zmieszaną miną, a następnie westchnęła.
- Mam już wszystko, co musiałam kupić. Dziękuję za propozycję oraz za pomoc - powiedziała cicho, dziękując mu skinieniem głowy. Nie wiedziała jak dalej prowadzić rozmowę, z tego też powodu, po prostu odjechała.
Claude, który nie za bardzo wiedział co z sobą zrobić, również udał się w swoją stronę. Nie chciał się jej narzucać, to nie byłoby w jego stylu. W szczególności dla osób niepełnosprawnych nadmierna pomoc mogła być momentami bardzo uciążliwa. Można rzecz, że w przypadku Eiko było trochę inaczej. Gdy chłopak jej pomagał, czuła się źle, ba, to lekko powiedziane. Od czasu wypadku nie przepadała za wszelką pomocą, szczególnie za taką, której nie mogła odmówić czy uniknąć. Fakt, że w jej głowie była dla kogoś "obciążeniem", nie dawał jej spokoju. Te myśli zaprzątały jej głowę, przez co nie zauważyła, że kolejka do kasy ruszyła się, a odstęp pomiędzy nią, a kobietą przed nią zwiększył się. Szybko podjechała do przodu, aby nie blokować szeregu osób, które czekały na możliwość zapłaty za zakupy. Po zapłacie wyjechała z sklepu, stanęła z boku, aby nie zagradzać wejścia. Spakowała wszystko dokładnie, aby na końcu powiesić torbę wraz z plecakiem, z tyłu wózka. Zanim ruszyła przed siebie, zobaczyła po raz kolejny tego samego chłopaka, który uśmiechnął się do niej szeroko.
- Do zobaczenia Eiko ! - zawołał do niej, machając przy tym. Nie czekał tym razem na odpowiedź, skierował się w swoją stronę, nie wiedząc, że srebrnowłosa odmachała mu chwilę później.
_________________________________________________________________________________________
Pora Dnia: Południe
Miejsce: Dom Eiko
Widząc rodziców, chodzących po domu, nie wyciągnęła kluczy z kieszeni. Powoli wjechała po podjeździe pod drzwi, po czym równie powoli i ostrożnie otworzyła drzwi wejściowe.
- Wróciłam ! - zawołała całkiem głośno, aby rodzice wiedzieli, że dziewczyna wjechała do środka. Nie minęła chwila, jak usłyszała kroki, które z sekundy na sekundę były coraz głośniejsze.
- A już myślałem, że nie wiesz jak dotrzeć do domu - powiedział wysoki mężczyzna, który przywitał się ze swoją córką uściskiem.
- Daj już spokój, najważniejsze, że wróciła - skarciła go kobieta, która stała za nim. Chwilę później również przytuliła córkę w ramach przywitania. - No już Eiko, wezmę od ciebie zakupy i zaraz zrobimy coś na obiad - odparła z przekonaniem wzroku.
Wzięła od córki zakupy, a sama Eiko pojechała za nią do kuchni. Koniec końców nie rozmawiały z sobą od paru dni. Mimo tego, że parodniowe wyjazdy zdarzały się coraz rzadziej, to w dalszym ciągu srebrnowłosa za nimi nie przepadała. Nie lubiła być sama, szczególnie w nocy, najmniejsze skrzypnięcie potrafiło przyprawić ją o dreszcze.
- Mamo, możemy jeszcze posprzątać zanim zaczniemy robić obiad ? - spytała się, gdy zobaczyła, jak jej rodzicielka sięgała po produkty.
- Skarbie rozmawiałyśmy o tym. Wiem, że masz fioła na punkcie sprzątania, ale zdaje mi się, że teraz to nie jest potrzebne. Blat lśni, że można by y się w nim przeglądać - Camila spojrzała się na córkę, westchnęła, zabierając ręce z dala od produktów. - Ale dobrze, sprzątniemy - dodała na sam koniec.
Po tych słowach nie musiała czekać długo. Chwilę później Eiko przyjechała z ściereczkami do kuchni, która była połączona z jadalnią. Wraz z kobietą w ekspresowym tempie starły wszystkie blaty, a nastolatka przetarła nawet półki w szafkach. Gdy już wszystko zostało posprzątane, można było przystąpić do rozpoczęcia przygotowania jedzenia. Chociaż niekoniecznie. Dziewczyna zaciągnęła kobietę do łazienki, aby tam mogły umyć dłonie.
- Kochanie, mogę się o coś zapytać ? - spytała kobieta, wycierając ręce. Czekała na odpowiedź, gdy jej dziecko w dalszym ciągu myło ręce aż po same łokcie.
- No tak, pytaj - odpowiedziała krótko.
- Proponowałam Ci kiedyś, abyśmy poszły z tym do lekarza. Wiem, że odmówiłaś, lecz... - zaczęła spokojnym głosem. Chwilę później klęknęła obok niej, a dłonie położyła na nogach dziewczyny. - Może wybierzemy się do kogoś, kto Ci z tym pomoże ? Wiesz sama, że nie musisz już tego robić. Jego już nie ma obok, nie musisz się tak starać. - powiedziała trochę ciszej, ponieważ wiedziała, że wspominka o nim może się źle skończyć.
- Miałyśmy o tym nie rozmawiać, obiecałaś mi - odpowiedziała jej, gdy sama wycierała dłonie. - Wiem, że go tu nie ma, ale już nic nie poradzę, że tak mi zostało. Gdy tylko widzę kurz, albo brudny blat mam dreszcze. Po prostu muszę to robić, inaczej będzie gryźć mnie sumienie, że tego nie zrobiłam . Miałyśmy o tym nie rozmawiać i niech tak zostanie - powiedziała, odkładając ręcznik na wieszak.
Z przygnębionym wyrazem twarzy wyjechała z łazienki, a to nie umknęło uwagi jej ojcu, który siedział przy blacie w kuchni. Chwilę później wstał, zostawiając Eiko samą w pomieszczeniu. Mimo, że łazienka nie była daleko, to myśli w głowie dziewczyny zagłuszały rozmowę jej rodziców.
" Pewnie znowu rozmawiają o tym samym. Nie potrzebnie się trudzą, przecież wiedzą, że nie namówią mnie na to. Jeszcze mama musiała o nim wspomnieć do cholery. Prosiłam ją o to tyle razy. Czy to tak dużo ? Naprawdę ? Chcę tylko zapomnieć o tym człowieku i nie mieć już więcej jego twarz przed oczami. Ale nie ! Eiko idź do psychologa. Eiko jego już tu nie ma. Eiko nie sprzątaj tyle. W kółko ta sama gadka. Nie mogą zrozumieć, że ich córka nie zmieni się tak łatwo ? "
- Skarbie ? Wszystko okej ? - spytał, gdy wraz ze swoją żoną wyszedł z łazienki. Popatrzyli się lekko zaniepokojeni na córkę, która zastygła nieruchomo w jednej pozycji. Widocznie natłok myśli sprawił, że srebrnowłosa "wyłączyła" się na dłuższy moment.
- He ? - mruknęła, gdy ocknęła się z własnych myśli. - Tak tak, wszystko jest okej. Zawołam was, gdy skończę. Możecie wrócić do rozmowy tato, naprawdę. Dam sobie radę. Jak coś będzie nie tak dam wam znać - powiedziała, z delikatnym uśmiechem, który rzadko pojawiał się na ustach dziewczyny.
- Oh, no dobrze. W takim razie nie przeszkadzamy naszej mistrzyni kuchni - zaśmiał się, wykonując przy tym elegancki ukłon. Skoro na twarzy jego dziecka pojawił się najmniejszy uśmiech, wiedział, że nie musiał się martwić.
- Mam nadzieję, że wam posmakuje - odparła do swoich rodziców, gdy Ci czekali, aż ich córka poda im talerze z obiadem.
- Eiko, może Ci pomożemy ? - zaproponowała po raz kolejny dziś kobieta. W końcu nie chciała, aby coś stało się jej dziecku.
- Nie, nie trzeba. Dam sobie radę - powiedziała do niej.
Powoli i ostrożnie nałożyła mocno doprawioną zapiekankę serową. Wzięła w dłonie jeden talerz, obróciła się, a następnie podała talerz jej tacie. Chwilę później ułożył wszystkie talerze na swoich miejscach, wyjął również wypolerowane przez Eiko sztućce.
- Smacznego, zajadajcie - powiedziała do nich, a sama przesiadła się z wózka na miejsce obok rodziców.
Cała trójka zaczęła wspólnie jeść obiad. W międzyczasie, gdy rodzice rozmawiali o kawiarni, której budowa była kończona, srebrnowłosa, podskakując na jednej nodze "podeszła" do szafki. Wyjęła kolejne przyprawy, którymi doprawiła swoje jedzenie. Wiedząc, że jej ojciec również lubi zjeść na ostro, postawiła pieprz i inne przyprawy na stole. Małżeństwo pewnie w dalszym ciągu by rozmawiało o kawiarni, gdyby nie fakt, że Eiko próbowała się wgryźć w ich dyskusję, co zauważył Keisuke.
- Wybacz skarbie, chciałaś się o coś spytać ? - zapytał się, biorąc po chwili łyk kawy.
- Tak, można tak powiedzieć - odpowiedziała - Czy dali znać z szpitala co w kwestii protezy ? - spytała.
- Eiko, sama wiesz, że to nie takie proste. Twoja noga nie zagoiła się jeszcze w pełni. Twój lekarz sam Ci to powiedział. Dopóki noga po amputacji nie wygoi się w pełni, nie ma opcji, że założysz protezę. Wiem, że jesteś niecierpliwa pod tym względem. Oboje z mamą chcemy, abyś odzyskała dawną sprawność, ale musimy czekać. Nie ma innego wyjścia - odpowiedział jej, wzdychając przy tym.
- Ale przecież noga już się zagoiła. Nie ma na niej żadnego strupa, żadnej najmniejszej rany. - powiedziała, patrząc się jednocześnie na swoją nogę. - Dlaczego nie można tego przyśpieszyć ? Przecież wiecie, jak to jest dla mnie ważne.
- Lekarz powiedział, że często trzeba czekać więcej niż pół roku, aby założyć protezę. Pamiętam, jak mówił to przy tobie - odparła kobieta, która włączyła się do rozmowy - Dobrze, że twój kręgosłup przetrwał ten wypadek, a to był prawdziwy cud. Gdyby nie odrobina szczęścia, nie miałabyś szansy na protezę skarbie. Do sztucznej nogi jeszcze daleko. Dopiero miesiąc temu bole fantomowe zniknęły. Musisz się uzbroić w cierpliwość, ale pamiętaj o jeszcze jednej rzeczy. Protezy nie robi się jedną noc. To zajmie kolejne trzy tygodnie. - powiedziała do swojej córki. To nie pierwsza i pewnie nie ostatnia taka rozmowa, jednak zwykle kończyła się niezbyt przyjemnie.
- Dobrze, dobrze. Może lepiej będzie, jak zakończymy tę rozmowę, co wy na to ? Wiemy, jak to się skończy. - powiedział Keisuke, przerywając tym rozmowę o protezie. - Nie chcę patrzeć, jak znowu się o to spieracie moje drogie. Jesteście najważniejszymi osobami w moim życiu i nie pozwolę, aby takie kłótnie niszczyły naszą relację.
- Eiko ? Mogę wejść ? - spytał się cicho, ale na tyle słyszalnie, aby dziewczyna usłyszała go przez drzwi.
- Tak, wejdź - odpowiedziała krótko.
Mężczyzna wszedł do pokoju, a następnie popatrzył się na swoje dziecko, które siedziało przy oknie. Nie raz widział ten widok. Taka sama pozycja i zapewne ten sam smutny wyraz twarzy.
- To jest większe ode mnie ! - zaśmiała się, podskakując do góry.
Gdy udało jej się chwycić krawędź, niefortunnie przechyliła się do tyłu. Leżała jak długa na podłodze z prezentem w dłoniach, gdy przestraszeni rodzice podbiegli do pięciolatki. Już chcieli sprawdzić, czy nic jej się nie stało, jednak dziewczynka zaczęła rozpakowywać pierwszy prezent. Jak się okazało, był to prezent od jej taty. W pudełku znalazła wielkiego misia, dokładniej rekina.
- Jaki słodziak ! On jest większy ode mnie tato !
- Ciesze się, że ci się spodobał. Będzie twoim obrońcą wiesz ? Może i wygląda trochę strasznie, jak to rekin, ale na pewno się zaprzyjaźnicie - powiedział, siadając na podłodze obok córki.
- Nazwę go...- powiedziała, a następnie zastanawiała się chwile. Chwyciła za białe, wystające zęby, a po chwili podskoczyła z nim do góry.
- Zębuś ! Zębuś ! - zaśmiała się głośno. Ucieszona z prezentu, zaczęła biegać z pluszakiem po całym domu.
- Niech będzie i Zębuś - zaśmiał się tak samo, jak córka. Poczochrał ją po głowie, gdy ta podbiegła do niego.
- Jest naprawdę śliczny tato ! Nigdy go nie wyrzucę ! Nigdy, nigdy, nigdy ! - wołała
Eiko popatrzyła się na pluszaka, którego ojciec położył obok niej. Bez dłuższego wahania wzięła go w swoje dłonie, przytulając go mocno do siebie.
- Nie chce kłócić się z mamą, sam o tym wiesz. Po prostu... Ostatnio czuję się, jakbym jeździła na wózku od paru lat. Powrót do biegów, do normalnego chodzenia, do spacerów z tobą jest możliwy tylko dzięki tej protezie. Nie będę przecież biegać za tobą z kulami w dłoniach. Siłownia na wózku ? Może i jest to możliwe, ale nie w takim samym stopniu. W wielkim jednym skrócie - westchnęła - Tęsknie za przeszłością. Za starym domem, za ludźmi ze szkoły...
- Za Hisashim też ? - spytał, patrząc się na odbicie swojej córki w oknie.
- Nie... To jest jedyna rzecz, za którą nie tęsknie. Gdyby nie ta relacja z nim, pewnie dalej miałabym nogę
- Wiesz, czasem.... Niektóre rzeczy po prostu muszą się dziać i nie mammy na to wpływu. - odparł i tak jak kiedyś, położył dłoń na jej głowie. - Masz całe życie przed sobą, nie pozwól aby niepełnosprawność Cię pokonała. Pomyśl sobie, gdy już staniesz z powrotem na nogi, będziesz żyła, jak tylko sobie zapragniesz. I nikt, ani nic, nie będzie w stanie Ci przeszkodzić. Pamiętaj o tym Eiko.
Komentarze
Prześlij komentarz